x

Made in China

Jak ziarnka piasku powoli budują wieżę, a sączące się potoki zmieniają w rzekę, tak dobroczynność szerzy miłość i nadaje blasku życiu – mówią Chińczycy. I pomagają Polakom.
Z panem Yang Hui, sekretarzem Stowarzyszenia Młodzieży Chińskiej w Polsce, podjeżdżamy pod jedną z ramp magazynów w Wólce Kossowskiej – największe chińskie centrum hurtowe w Polsce. Żyje tu i pracuje 2 tys. osób z ok. 10-tysięcznej społeczności chińskiej w Polsce. Nad rampą zawieszony jest baner z hasłem w języku chińskim i polskim: „Chińska działalność charytatywna dla Polaków”.

Właśnie trwa przyjmowanie kolejnych paczek z darami, które powędrują do ubogich polskich rodzin. Kartony są oryginalnie zapakowane; prosto z Chin. Otwieramy jeden z nich. To partia ometkowanych spodni w różnych rozmiarach. Piętnaście kartonów po 48 sztuk. Zapytany o cenę jednej pary darczyńca rzuca krótko: „normalnie sprzedalibyśmy po 80-90 zł”. Obok stoją już piecyki elektryczne do ogrzewania pomieszczeń, kartony z butami, zabawkami, koszulami i swetrami, kurtkami, spódnicami, pościelą – tym wszystkim, czym się w Wólce Kossowskiej handluje. A to dopiero druga godzina zbiórki. Panowie Yang Hui i prezes Stowarzyszenia Ye Yi Lin, wciąż odbierając telefony z informacją o kolejnych darach, zapraszają na zieloną herbatę, którą pan Yang sprowadza z Chin. To jedna z gałęzi jego działalności. Obaj przyjechali do Polski w 2007 roku i rozwijają tu z powodzeniem każdy swój biznes.

Chińczycy tworzą dość zamknięte enklawy. Trudno się asymilują. Strzegą swojej kultury i tożsamości. Nie rezygnują niemal wcale z porozumiewania się po chińsku, a także z chińskiej kuchni. Jednocześnie pomoc drugiemu człowiekowi wpisana jest głęboko w ich kulturę. Tak jak to, by w miarę swoich możliwości służyć tym, wśród których żyją i na czyjej ziemi żyją. I tak właśnie działają podwarszawscy Chińczycy.

Pomysł, jak wyjść do Polaków, zrodził się niemal równocześnie z powstaniem w październiku 2012 roku Stowarzyszenia Młodzieży Chińskiej w Polsce. To organizacja non-profit, której statutowym celem są „trzy posługi”: „służba na rzecz członków stowarzyszenia, służba na rzecz integracji rodaków z Chin zamieszkujących w Polsce i służba na rzecz zacieśniania przyjaźni pomiędzy Polakami i Chińczykami”. Obecnie do Stowarzyszenia należy ok. 130 Chińczyków z całej Polski, liczących po 40 i mniej lat. To biznesmeni, szeregowi handlowcy, studenci – wszyscy – jak mówią o sobie – ludzie dobrego serca, którzy chcieliby zrobić coś dobrego dla innych. Tak więc, nie zapominając o organizowaniu wydarzeń kulturalnych i sportowych dla wzmacniania więzi między Chińczykami na obczyźnie, pomagają też Polakom.

– Niemal naturalne było, że skoro większość z nas w Wólce Kossowskiej coś sprzedaje, to jeśli każdy da coś z tego, czym handluje, a jest nas przecież wielu, to może z tego wyjść niezła pomoc – wspomina pan Ye Yi Lin. Szybko przeszli do czynów. Na początku listopada rozpoczęli w swoim środowisku przedświąteczną akcję „Dobroczynność Chińczyków rozgrzeje Polskę. Chińczycy i Polacy tworzą jedną rodzinę”, i do połowy grudnia zebrali rzeczy o wartości ok. 80 tys. zł oraz ok. 14 tys. zł w gotówce. Nie wiedzieli jednak, komu to przekazać i gdzie są najbardziej potrzebujący Polacy. Za radą Elżbiety Poznańskiej, zaprzyjaźnionej ze Stowarzyszeniem tłumaczki, sami zwrócili się ze swoimi „skarbami” do Caritas. I tak to się zaczęło.

Wiosną 2013 roku przeprowadzono kolejną zbiórkę – była to odpowiedź na prośbę o wsparcie wystosowaną do społeczności chińskiej przez „Dzieło Św. Alojzego Orione” działające przy parafii św. Alojzego Orione w Warszawie. Zebrano dary o wartości ok. 30 tys. zł.

Obecna zbiórka jest kolejną, tym razem z okazji świąt Bożego Narodzenia. A że wieść o dobroczynności chińskiej zaczęła się roznosić, obok „Dzieła Św. Alojzego Orione” o wsparcie poprosiła także warszawska Fundacja Oświatowo-Kulturalna Uczeń XXI Wieku. Część darów powędruje także do Caritas Diecezji Warszawsko-Praskiej. – Czy zbierzemy więcej niż przed rokiem, nie wiemy. Najważniejsze, żebyśmy przeprowadzili tę zbiórkę „serce dla serca” i byśmy takie akcje kontynuowali w kolejnych latach – mówią panowie Fu Li Min oraz Simone Yang, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia.

Zebrane dary rzeczowe, których wartość wyceniono na 148,5 tys. zł, uroczyście przekazano do rozdysponowania Caritas Archidiecezji Warszawskiej 15 grudnia w czasie gali pierwszej rocznicy działalności Stowarzyszenia.

Radek Molenda
fot. Radek Molenda/Idziemy

Idziemy nr 51/52 (432), 22/29 grudnia 2013 r.



Wstecz...
środa, 24 września 2014

KOMENTARZE

Męska przyjaźń

Ten, kto nie nadaje się do małżeństwa i nie jest zdolny do czystej przyjaźni, nie nadaje się również do kapłaństwa
Więcej...

Polska nie jest kobietą

Testem dla nowych ministrów będzie zostawienie lub pozbycie się takich ludzi, jak niekryjący swojej wiary wiceminister sprawiedliwości
Więcej...

Kraina szczęśliwości

Nawet w idealnym świecie nie da się żyć bez transcendencji
Więcej...

Niczego nie żałuję!

Czy modę na nieżałowanie niczego da się pogodzić z chrześcijaństwem i w ogóle z rozumnym życiem?
Więcej...

Rząd z przypadku

W polityce można wybaczyć wszystko z wyjątkiem śmieszności
Więcej...

Prawo to nie przywilej

Państwo, które przyjmuje założenie, że normalna rodzina nie wychowuje – już dopuszcza się tyranii
Więcej...

Nowoeuropejczycy

Na czytankę o "diabełku" zwróciła uwagę rodzicom sama 12-letnia uczennica – dziewczynka poczuła, że coś jest nie tak. Czego nie można powiedzieć o urzędnikach MEN
Więcej...

CO? Gdzie? Kiedy?

Facebook

Modlitwa w drodze

PORADY

Kłamstwo czy nieprawda?

Dla dobra każdego z nas lepiej jest nie uznawać godziwości kłamstw. Szatan jest czystą inteligencją i świetnie żongluje półprawdami.
Więcej...

Umowy z deweloperami

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zbadał umowy zawierane z deweloperami na zakup nowo wybudowanych lokali. W wyniku kontroli zakwestionował niektóre z postanowień zawartych w umowach deweloperskich jako naruszające interes konsumenta.
Więcej...

Kuchenne zwyczaje

Podczas planowania urlopu często pada pytanie: co z wyżywieniem? Jemy obiady w barze czy gotujemy sami? Czasem nie ma wyboru, jak w przypadku wyjazdu na działkę oddaloną od cywilizacji.
Więcej...